Jak jeździć po Grecji?

      2 komentarze do Jak jeździć po Grecji?

Jak jeździć samochodem po Grecji?

Z oczami w…. no dookoła głowy 🙂

Na tym można byłoby w sumie zakończyć drugi z cyklu samochodowych wpisów o jeżdżeniu po greckich wyspach (w pierwszym dowiedzieliście się, na co zwracać uwagę wypożyczając samochód w Grecji), ale tak ogólnikowa rada chyba nie przekona nikogo do zwracania większej uwagi na to co się dzieje na greckich drogach, dlatego dorzucę jednak kilka praktycznych rad kogoś, kto uwielbia jeździć wąskimi greckimi drogami i który widział to i tamto.

Tutaj pewna dygresja. Absolutnie polecam wypożyczenie samochodu i samodzielne zwiedzanie wysp Dodekanezu samochodem, szczególnie, że komunikacja publiczna zwykle łączy tylko największe ośrodki miejskie, a wyspy mają wiele do zaoferowania w miejscach, które niekoniecznie połączone są komunikacją publiczną z kurortami. Tym niemniej, uczulam, że chociaż o Polakach mówi się, że jeżdżą jak potrzepani (według zachodnioeuropejskich standardów), to wypowiadający takie sądy, nigdy nie jeździli po Grecji (w Grecji i tak jest luz, spróbujcie jeździć w krajach arabskiego Maghrebu, ale no, nie o tym…).

Jak przygotować się do jazdy samochodem w Grecji?

Zacznij od uświadomienia sobie tego, że Grecja jest prawdopodobnie najbardziej niebezpiecznym dla kierowców i pasażerów krajem Unii Europejskiej. Wybierając się w podróż przykładowo  tzw. Nową Drogą, która łączy północne miasta Krety, co rusz zobaczycie małe kapliczki. Wbrew pozorom nie są to jednak proste odpowiedniki naszych krzyży, ustawianych w miejscach śmiertelnych wypadków. Intencje stawiania kapliczek są dwie. Pierwsza (o tej bywa, że opowiadają rezydenci podczas transferów z lotniska do hoteli) to podziękowanie za to, że pomimo wypadku uszło się z życiem, druga natomiast to błaganie o spokojne spoczywanie w niebie. / Tania wersja kapliczki uchwycona w ruchu na Nowej Drodze – Kreta /

Jedną od drugiej możemy odróżnić zaglądając do jej środka, jeżeli znajdziemy tam zdjęcie, pukiel włosów lub oliwę to skojarzenie nasunie się samo. Zależnie od przyjętego roku statystycznego, liczba ofiar śmiertelnych w odniesieniu do całej populacji,  jest albo ciut większa lub ciut mniejsza od tej, którą mamy u siebie w Polsce.

Dobre informacje są takie, że zarówno w Grecji, jak i w Polsce od 2010 r. liczba ofiar śmiertelnych wypadków drogowych systematycznie maleje. Złe są takie, że Polacy, ze swoją brawurą za kierownicą i zamiłowaniem do nieprzestrzegania zasad, mogą łatwo paść ofiarą wypadków drogowych w Grecji, poprzez nieprzystosowanie do lokalnych zwyczajów drogowych oraz warunków panujących na trasie.

/ Takie są Drogi Zaufania /

Najlepszą radą, jaką mogę Ci udzielić, jest chyba stwierdzenie, że w Grecji jeździ się inaczej niż u nas. Nie chodzi o to, że przyczyny wypadków są inne (wszędzie pewnie są podobne), ale warunki drogowe i lokalne zwyczaje są po prostu zupełnie inne.

Jakie są drogi w Grecji?

Niebezpieczne 🙂 Zacznijmy od warunków konstrukcyjnych samych dróg. Chociaż Ateny z Salonikami łączy przeważnie w miarę nowoczesna autostrada (pamiętam jak zaimponowała mi, kiedy po pierwszym roku studiów, w 2003 roku jechałem nią z Olimpiaki Akti do Aten) to na wyspach słowo „autostrada” oznaczać może co najwyżej tzw. Nową Drogę łączącą miasta północnej Krety. Nie ma ona nic wspólnego z autostradą, co najwyżej z naszą drogą krajową. Ważną różnicą dla kogoś, kto przyjeżdża z naszego regionu geograficznego jest fakt, że asfalt w Grecji jest zupełnie inny niż u nas. Jest po prostu o wiele mniej przyczepny. W wielu rejonach dostępne są tylko drogi szutrowe.

Nie znam się na tym, więc nie będę się mądrzył, ale najpewniej wynika to z tego, że u nas używa się innych komponentów w związku z dużymi rocznymi amplitudami temperatur.

Po drugie, nigdy nie wiesz, kiedy na drogę wyjdzie zwierzę. Kozy są przypadkiem najczęstszym, ale w tym roku przepuszczałem na Nowej Drodze stado świń (wyglądały jak dzikie, ale obstawiam, ze miały właściciela). Niby nic (w końcu nawet na A4 w Katowicach bywa, że na pasie zieleni pasą się dziki), ale chodzi o prawdopodobieństwo. Weź je pod uwagę.

Po trzecie, większość dróg lokalnych (a te stanowią większość wszelkich dróg na wyspach) jest kręta i wąska. We wsiach i miasteczkach zwężają się czasami do absurdalnych wymiarów, jakby nie było absolutnie żadnych norm projektowych w tym zakresie. Podobne rzeczy można spotkać wszędzie na Bałkanach, ale w Grecji ma to swój wyjątkowy urok.

Po czwarte, infrastruktura nie jest należycie utrzymywana. Szczególnie w rejonach górskich, w związku z naturalnymi zjawiskami takimi jak podmywanie skał czy trzęsienia ziemi, drogi się zapadają. Można spotkać wiele wyrw w asfalcie. Przykładem jest droga wiodąca do Psiloritis na Krecie. W wielu miejscach po prostu droga się osuwa. Przypomina mi to trochę drogę nad Morskie Oko, tyle że dostępną właściwie wyłącznie dla ruchu pieszego i zamkniętą ze względu właśnie na tego typu zjawiska. W Grecji się tym nikt nie przejmuje.

Ostatnia kwestia to kwestia opadających i zalegających na drogach odłamków skalnych, szczególnie w rejonach górskich. W porównaniu z Polską są one naprawę słabo zabezpieczone.

A kierowcy?

No, o kierowcach to można by było Epopeję napisać 🙂

/ Idę o zakład, że nie jeden samochód tam zmyło – Kreta /

Poprzestanę chyba jednak na tym, że najbardziej przewidywalnymi są ci, którzy jeżdżą samochodami wypożyczonymi. Reszta to zwykli szaleńcy, traktujący czerwone światło w wielu przypadkach, tylko jako wskazówkę, absolutnie nie wiążącą się z obowiązkiem zatrzymania. Wyprzedzanie odbywa się każdą stroną (uważajcie na skutery!), a im bardziej zdezelowany samochód, tym właściciel bardziej brawurowy.

Ważne jest, żebyś wiedział/a, że gdy mrugają, to oznacza, nie że Cię wpuszczają, ale chcą wyprzedzić. Manewry wyprzedzania są sygnalizowane często także klaksonem. A reszta… a reszta wyjdzie w praniu.

Pojazdy, którymi jeździsz

Weź pod uwagę, że to co wypożyczasz do jazdy, nie jest tym samym cackiem, o które tak dbasz u siebie. Są to samochody małolitrażowe, bywa, że mające nie więcej niż 65-75 koni mechanicznych. Nie ułatwia to elastycznego reagowania na sytuacje drogowe, dlatego, jeżeli tylko możesz, wypożycz coś mocniejszego.

To jednak nie uchroni Cię przed innymi felerami tych samochodów, przykładowo Octavka, którą jeździłem w tym roku po Krecie dwa razy odcięła mi moc z uwagi w wejście, z niewiadomych powodów, w tryb serwisowy. Jeżeli jeździsz po zmroku (co zdarza się często w kwietniu/początkiem maja oraz wrześniu/październiku, gdy zmrok zapada wcześniej), sprawdź czy Twoje auto nie ma zmatowionych reflektorów.

Bywa, że tak jest. Nie dlatego, że auto jest tak stare, ale dlatego, że właściciel sam sobie zmatowił klosze lamp. Po co to robią? Może Ci się to wydać dziwne, ale dla Greków standardowa moc świateł jest zbyt wysoka, oślepia ich w nocy. Udowodniono naukowo, że im bardziej na południe (na półkuli północnej), tym populacja lepiej jest dostosowana do widzenia w nocy – np. Arabowie czasem wcale nie używają świateł. Grecy też często jeżdżą nocą tylko na pozycyjnych, o ile w ogóle się kłopoczą zapalaniem świateł.

Czy coś jeszcze?

No może powinienem napisać o jeżdżeniu po alkoholu, ale na to planuję zupełnie odrębny wpis 🙂

Podsumowanie

Nie bój się jeździć po Grecji, ale miej wzmożoną czujność, nie polecam przesadnej brawury. Jeżeli nie czujesz się na siłach, nie jeździsz często albo niedawno zdałeś/zdałaś egzamin na prawo jazdy w Polsce, to zanim siądziesz do samochodu i wybierzesz się na swoją małą grecką przejażdżkę, poobserwuj z punktu widzenia pieszego albo pasażera, jak wygląda życie drogowe w Grecji.

Szerokości!

 

 

2 thoughts on “Jak jeździć po Grecji?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *